o tym co jest, co było, co będzie ... z pozycji horyzontalnej, zmieniając na chwilę punkt widzenia...
RSS
środa, 01 sierpnia 2012

Minęło już trochę czasu od powrotu z Danii, ale dopiero teraz, czytając opisy pobytów na wakacjach, kiedy do mojego urlopu jeszcze daleko, stwierdziłam, że czas na krótką relację.

Jako, że podróż była służbowa, to i wiele nie zwiedziłam, ale muszę powiedzieć - Dania jest naprawdę pięknym krajem.

Niestety wciąż byliśmy w pośpiechu i wielu rzeczy nie udało mi się uchwycić.

Hotel w Kopenhadze mieliśmy w ścisłym centrum i wszędzie blisko. Co prawda była to dzielnica byłych domów publicznych i tym podobnych atrakcji (co było jeszcze dosyć mocno widoczne), ale czułam się tam bezpiecznie.

Kopenhaga nie przytłacza. Jest bardzo dużym miastem, ale z takim klimatem, że czułam się tam jak u siebie.

Krajobraz Danii jest bardzo zróżnicowany, a wybrzeża ma przepiękne. Nie wiedziałam, że Bałtyk może być tak czysty :)

A to widok na wyspę Samso. Jest tam tak sielsko, że mogłabym tam zostać na wakacje. Chociaż przy dłuższych rozmowach ten obraz Arkadii nam trochę się oddalił. Wyspa jest samowystarczalna energetycznie, a nawet na tym zarabia, ale tak jak wszędzie mają problem z zatrzymaniem młodych na wyspie.

Kto chętny do przeprowadzki?

Co do kuchni duńskiej, to trudną ją uchwycić. Nawet Duńczycy o to zapytani wymieniają tylko klopsiki mięsne...

Nadrabiają to bardzo popularną kuchnią ekologiczną, której miałam okazję spróbować w fajnej knajpce MioBio. Nie wszystkim przypadła do gustu, ale dla mnie bomba. I piwo ekologiczne mają niezgorsze.

Kopenhaga to miks - hippisi, design, historia, bardzo ciepli i pomocni ludzie (tu przede wszystkim nasz kierowca, który jest chyba najsympatyczniejszym człowiekiem na Ziemi).

Będę naprawdę ciepło wspominać ten pobyt. Przynajmniej z tych względów ;)

Nyhavn

10:02, princessa.pl
Link Komentarze (1) »
wtorek, 19 czerwca 2012

Czas się zbierać. Za chwilę samolot.

Mam mieszane uczucia. Zawsze chciałam zobaczyć Kopenhagę, ale w innych okolicznościach. Poza tym przy tak napiętym planie zostaje tylko sobota żeby coś zobaczyć.

08:16, princessa.pl
Link Dodaj komentarz »
środa, 13 czerwca 2012

Wczoraj wylądowaliśmy z T. w strefie kibica. Nie powiem, po pierwszym meczu myślałam,że nie ustoję, ale emocje na meczu Polski przesłoniły ból :)

Dałam się porwać i było fantastycznie. Chociaż wolałbym to przeżyć bez nienawiści co niektórych do Rosjan. Emocje sportowe ok, ale po co w to mieszać sprawy polityczno-historyczne?

Ale i tak było przednio.

A widok cieszącego się Prezydenta - bezcenne.

08:22, princessa.pl
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 30 kwietnia 2012

Wczoraj miałam swoje 5 sekund sławy. W programie "co za tydzień" była relacja z Mediolanu. Ale trzeba się baaardzo dobrze wpatrywać;)

A poza tym...

Siedzę w pracy. W środę też. Piątek chyba odpuszczę, bo ile można.

Nic się nie dzieje.

Nasze mieszkanko też jeszcze daleko.

Ech...

Ale co tam - jutro wolne ! :)

09:58, princessa.pl
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 12 kwietnia 2012

Dawno nie pisałam. Brak czasu, a przede wszystkim weny.

Mieszkanie odebrane i się szykuje. Powoli, bo powoli, ale do przodu :)

A dziś historyczna data - stuknęła mi 30-ka! :)

 

08:06, princessa.pl
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 23 stycznia 2012

Odbiór mieszkania się przedłuża. Już nie chcę czekać. Chcę przełożyć pomysły z głowy na właściwe podłoże. Eh... Nic to.

W oczekiwaniu zawieszeni poszliśmy z T. na "Rzeź" Polańskiego. Nie do wiary jak dobre dialogi i dobrzy aktorzy potrafią utrzymać ciebie w fotelu kinowym, kiedy cała akcja filmu rozgrywa się w jednym pokoju.

Pozory szybko znikają.

Walka o władzę, zmieniające się obozy (para przeciwko parze, kobiety przeciwko mężczyznom, itd.). Dorośli przejmujący kłótnię ich dzieci i rozdmuchujący ją do gigantycznych rozmiarów.

Naprawdę dobry film, no i  Christopher Waltz i ten jego zimny cynizm, który w jednej scenie się rozpada :) Ubawiłam się serdecznie.

 

 

08:23, princessa.pl
Link Dodaj komentarz »

Odbiór mieszkania się przedłuża. Już nie chcę czekać. Chcę przełożyć pomysły z głowy na właściwe podłoże. Eh... Nic to.

W oczekiwaniu zawieszeni poszliśmy z T. na "Rzeź" Polańskiego. Nie do wiary jak dobre dialogi i dobrzy aktorzy potrafią utrzymać ciebie w fotelu kinowym, kiedy cała akcja filmu rozgrywa się w jednym pokoju.

Pozory szybko znikają.

Walka o władzę, zmieniające się obozy (para przeciwko parze, kobiety przeciwko mężczyznom, itd.). Dorośli przejmujący kłótnię ich dzieci i rozdmuchujący ją do gigantycznych rozmiarów.

Naprawdę dobry film, no i  Christopher Waltz i ten jego zimny cynizm, który w jednej scenie się rozpada :) Ubawiłam się serdecznie.

 

 

08:22, princessa.pl
Link Dodaj komentarz »
piątek, 28 października 2011

Tyle się dzieje, a prawie jakby się nic nie zmieniało. Ale... coraz bliżej do odebrania naszego mieszkanka. Ja już mam w głowie plan jak go urządzić. Mniej więcej...  Ale czeka mnie bitwa z kosmiczną wizją mojego T. :)

13:05, princessa.pl
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 15 września 2011

są tym lepsze im dłużej się ich słucha. Myślałam, że ta płyta szybko mi się znudzi. Bo tak dziwnie, folkowo. Podobno nazywa się to folk rock :) Ale podoba mi się coraz bardziej. Polecam - Mumford & sons "Sigh no more".

 

08:33, princessa.pl
Link Dodaj komentarz »
środa, 29 czerwca 2011

Wczoraj była włóczęga z okazji obrony żony mojego szwagra :)

Po krótkiej dyskusji pod Neptunem na rynku wybraliśmy jako danie główne makarony i pizzę w knajpce Da Luigi. Naprawdę smacznie tam kucharzą.Popiliśmy winkiem i ruszyliśmy w poszukiwaniu pubu belgijskiego.

Już raz z T. próbowaliśmy go znaleźć, ale chyba byliśmy zbyt zamroczeni ;)

Tym razem po konsultacjach telefonicznych z przyszłym szwagrem udało nam się go odnaleźć.

Wybór piw belgijskich jest tam przeogromny. Choć nie zawsze wszystkie mają na miejscu. Ja wybrałam piwo faro z cukrem trzcinowym, idealnie orzeźwiające na taki gorący wieczór. T. poszedł w klasykę, a szwagier wybrał piwo bananowe. Dla mnie trochę za słodkie, ale ogólnie niezłe.

Później kilka partyjek bilarda. Ja z Paulą wyłączyłyśmy się po pierwszej partii jako, że było wiele ważnych kwestii do omówienia ;)

Późną porą jeszcze wciągnęłyśmy lody (Paula i ja) oraz drinka (T. i szwagier) w Werandzie i zakończyliśmy nasze szlajania.

A nie było łatwo, bo noc była piękna, ciepła i kusząca...

10:28, princessa.pl
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 22